O turniach, jeziorach i nocnych szlakach

by Wędrujący Wiatr

supported by
/
  • Includes unlimited streaming via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.

     €4 EUR  or more

     

1.
2.
3.
15:18
4.
5.
6.

about

"Of mountains, lakes and nightly paths"

ORDERS:
werewolf-webshop.pl
www.werewolf-promotion.8merch.com

credits

released October 31, 2016

2016 Werewolf Promotions

tags

license

all rights reserved

feeds

feeds for this album, this artist

about

Wędrujący Wiatr Poland

Official profile.

contact / help

Contact Wędrujący Wiatr

Streaming and
Download help

Redeem code

Track Name: Wołanie z granitowych twierdz
Czarna grań jak wygasła pochodnia nocy
Stróżująca dolinie, w której zamarł czas
Jej sny niczym drżąca przędza siwych mgieł
Upleciona w blady warkocz starej turni
Znad pogasłych wierchów leniwą roztoką
Siklawicą zwiewnych nitek srebra
Płyną ku halom melodie nocnych mar
Za dnia skryte w odległych matecznikach górskich serc

Słuchają hajnice, słucha stary bór śniący het za granią
Tonąc w rozlewiskach sennych widm północy
Srebrzących się pod bladym licem książecego syna
Co zabacył komu był dziedzicem
i jak nietrwałe jego włości
haftowane zmierzchem w czarne gobeliny sadz
Strzeżone przez niknący w dali kierdel srebrnych gwiazd

Tak śród olesionych perci, regli tkanych mgłą
Zda się łuną płonie watra brzasku
U stóp czarnych pochodni nocki
Wiater rozgania mraki
I osusza roztoki snów
A młaki giną w pożodze dnia
Gdy książe wraca
By przywrócić swoje rządy
Track Name: Ja, wiatr
Ja wiatr, kapota burz
Dezerter stryjowych armii
Eremita na gościńcach nocy
Wygnaniec bez ojczyzny

Gdziem się przejrzał, tam nieszczęście
Dyć ma pieśń z żalów tkana
Gdziem tylko bywał, tam łzy lano
Gdziem się spojrzał, wszędy żałość

A gdziem nie bywał!
Gdzie miesiąc wita zorze
Jam wtórował mu w sennym nokturnie
pędząc żurawim szlakiem nocy
ponad makatki złotych pól

Gdzie miesiąc głaszcze wody
rozlane pośród toni lasów
Jam tańczył na ich taflach
burząc spokój luster nieba

Umiłowałem te strony!
Nie ma końca bezkres piękna
ułożony w wieczny pejzaż ciszy
haftowany ściegiem leśnych wież
wyszywanych srebrną nicią rzek

ubarwiony tonią jezior łez
gdzie cicho drżące nici życia
splotły się na wieki w pejzaż letniej nocy

Lecz niedługom tam gościł
Gnany tęsknym rytmem serca
i żegnany ujadaniem psów
Któż by stroił wieńce i szykował dary
Temu, który posłem złej nowiny?
Wszak jam poetą kresu
I zwiastunem smutków
Com widział, com słyszał
niosę w dal do nędznych chat
Głosząc pieśń, której nikt nie słucha
I stukając w okna
za którymi dusza ledwie dycha
Track Name: Na Łańskam Jyziorze
Na śwanto Warńiji
łonegdaj, kiedyjści...
Na łańskam jyziorze
ław czarojtów wyspa
Kieni łogiań sia poli...
Kieni mniesiónc śnieci...
w nakrótszo noc bez cołan rok...

Łon zidzioł ją tam
kele punocy...
dziewczok psiankny
na psiołunu łące
łoczy jij modre
jek ono samo niebo
i śpsiew jij luby
woło na wyspa...

"w nokrótszo noc
na ziamnia ma zazieź
a łostanę z tobą
i razam będziewa..."

norychtyczniejsza poni jyziora...
i norychtyczniejsze perły jij łzy
Radowali sia bez pora lot
Łona Lelijo
Łon rybok Wojciech
i jich maluśka dziywczoczka
co mózili jó Lalka

Ale jich łuż nie łoddo
Ni Leliji, ni Lalki
Jich staró przekleła, Wojtka matula
I łutrapsiona jich zacurzyła
Lelijo kiej mewa fura na niebzie
A Lalka jij wyspa na łańskam jyziorze
Zaboczył jich noród
zaboczył jich cias
i tylko jerzby na zietrze łuryczo sia czosam
nad Lalki i Leliji smutnym losam
Track Name: U stóp śniącego Króla Tatr
Giewoncie, co harnie tatrzysz się nad śpiące hale,
kamiennymi rysy sięgasz het do migotliwych gwiazd,
w srebrnej śreżodze nad czerniawę drzew się piętrzysz,
i trwasz nade wieczne głusze, mraczne zapadliska
ka to skrywasz wojsko spiące - w hańtej aby turni?
czy w Pisanie, wśród szumiących sennie wód?...

Giewoncie, co poczywasz snem zdrewniałym
Skrytyś drzewskiem, co włada czasu zmóc go nie zdole
To strażami hrubych smreków o stoletnich brodach
To smukłymi jedly, co zamilkły w nakaźnej ciszy
I trwają lękliwe, w bezruchu zakrzemione...
Cni się puszczy, toteż szumi zaginioną pieśń:

"Wichrze, Powichrze! Ślebodny, daleki...
Co wędrujesz w cichą noc miesięczną!
Gdzież cię niosą wozy srebrnych mgieł?...
Nad te turnie ciemne chcesz się błąkać?...
Hejże, wietrzny grajku! Zanieś naszą tęskność hań do hal...
Nieś nad skały, niech o gwiazdy złote trąca!
Niech zadrży serce człeka spode gór...
Niech podniesie lica ku zębatym horcom,
Niech posłyszy naszą tęskną pieśń...
Wodo, wodo...życie..."

Posłyszał wichr to westchnietnie i lutością zdjęty:

"O drzewa! Smreki braty! Jedle siostrzyce!
Widzę waszą tęsknicę, zlituję się nad wami,
Poniosę do stóp gór starodawną nutę Tatr...
Niech się włóczy pośród opuszczonych hal...
Niech uleci polem ku uśpionym wsiom...
Niech usłyszy człowiek o tajemnych dziwach,
By tęsknotą zdjęty, ku graniom chylił czoło...
Wodo, wodo...życie..."